Współczesne sztuczki nieuczciwych producentów
Chyba każdy z nas lubi otaczać się pięknymi rzeczami. Chętnie kupujemy produkty renomowanych marek, marzymy o dobrym samochodzie, eleganckim wnętrzu czy przedmiotach, które nie tylko dobrze wyglądają, ale również służą przez lata.
Dzisiejszy rynek daje nam niemal nieograniczony wybór. Bez względu na budżet każdy może znaleźć coś, co odpowiada jego oczekiwaniom estetycznym i finansowym. Pozostaje jednak jedno zasadnicze pytanie:
Jak odróżnić produkt naprawdę wart swojej ceny od sprytnie opakowanej przeciętności?
Jeszcze trudniejsze jest pytanie, jak nie dać się oszukać?
Z każdej strony jesteśmy bombardowani reklamami przekonującymi nas, że właśnie trafiliśmy na wyjątkową okazję. Radio, telewizja, internet – wszędzie słyszymy o najwyższej jakości w najniższej cenie. Promocje, wyprzedaże, limitowane oferty. Wszystko po to, abyśmy uwierzyli, że za niewielkie pieniądze możemy kupić produkt klasy premium.
Tymczasem prawda od lat pozostaje niezmienna:
Produktów najwyższej jakości za grosze po prostu nie ma.
Jako osoba zawodowo zajmująca się produkcją i sprzedażą tekstyliów domowych często odwiedzam fabryki, które produkują dla najbardziej rozpoznawalnych marek świata. Wielokrotnie spotykam się z produktami o naprawdę wyjątkowej jakości. Problem polega na tym, że coraz rzadziej znajdują one nabywców.
Dlaczego?
Ponieważ współczesny rynek nie szuka już najlepszej jakości. Szuka produktu, który będzie wystarczająco dobry, aby przetrwać okres użytkowania, a jednocześnie możliwie tani w produkcji.
Tani produkt oznacza niższą cenę zakupu dla sieci handlowych. Duże zamówienia pozwalają jeszcze bardziej obniżyć koszty. W efekcie towar kupiony przez importera za kilka dolarów trafia na sklepową półkę z ceną kilkudziesięciu złotych. Klient wraca do domu przekonany, że zrobił świetny interes.
Najgorsza sytuacja pojawia się wtedy, gdy tą samą drogą zaczynają podążać znane marki, które przez lata budowały swoją reputację na jakości. Ilu z nas kupiło kiedyś produkt renomowanego producenta tylko po to, by po krótkim czasie przekonać się, że nie spełnia on oczekiwań? Takie sytuacje niestety zdarzają się coraz częściej.
Przykład z supermarketowej półki
Podczas jednej z wizyt w supermarkecie moją uwagę przyciągnął ręcznik opatrzony imponującą liczbą oznaczeń i certyfikatów. Duża metka informowała, że produkt jest:
- antybakteryjny
- pokryty jonami srebra
- odporny na wirusy
- wykonany z bawełny egipskiej
Brzmiało imponująco.
Cena również sugerowała, że mamy do czynienia z produktem premium.
Czy warto było go kupić?
Nie
Bawełna egipska tylko z certyfikatem
Produkty wykonane z autentycznej bawełny egipskiej posiadają oznaczenie organizacji Egyptian Cotton Association. To właśnie ta organizacja odpowiada za ochronę i certyfikację produktów wykonanych z oryginalnej bawełny egipskiej.
Producenci posiadający odpowiednie uprawnienia mogą umieszczać oficjalne logo na swoich wyrobach. Listę certyfikowanych producentów można zweryfikować bezpośrednio na stronie organizacji.
W przypadku wspomnianego ręcznika producenta nie było na tej liście.
Zastosowano natomiast bardzo sprytny zabieg marketingowy. Na opakowaniu znalazło się logo stworzone przez samego producenta. Było ono łudząco podobne do oficjalnego oznaczenia, jednak nie miało z nim nic wspólnego.
Dla osoby niezaznajomionej z tematem różnica była praktycznie niezauważalna.
I właśnie na tym polega problem.
Większość klientów nie ma obowiązku znać szczegółów certyfikacji bawełny egipskiej. Widząc znak przypominający oficjalne logo, zakładają, że producent przeszedł odpowiednie kontrole i potwierdził pochodzenie surowca.
Certyfikat czy tylko ładna grafika?
Skoro producent tworzy własne oznaczenia mające sugerować autentyczność bawełny egipskiej, pojawia się naturalne pytanie:
Dlaczego miałbym bezkrytycznie wierzyć pozostałym deklaracjom znajdującym się na opakowaniu?
Czy rzeczywiście zastosowano jony srebra?
Czy produkt faktycznie posiada właściwości antybakteryjne?
Czy istnieją niezależne badania potwierdzające takie twierdzenia?
Bardzo często odpowiedzią okazuje się kolejna grafika, kolejne logo i kolejny „certyfikat” stworzony przez samą firmę.
Szczególnie niepokojące są hasła sugerujące właściwości „antywirusowe”. Po doświadczeniach ostatnich lat wydawało się, że rynek nauczył się już odpowiedzialnej komunikacji. Tymczasem nadal można spotkać produkty wykorzystujące strach konsumentów do zwiększenia sprzedaży.
Prawda jest prosta:
Nie istnieją ręczniki odporne na wirusy.
Jeżeli producent sugeruje coś takiego bez przedstawienia wiarygodnych badań i certyfikacji, należy zachować szczególną ostrożność.
Cena nie zawsze oznacza jakość
Opisywany ręcznik kosztował ponad 69 zł, mimo że jego gramatura wynosiła zaledwie 450 GSM.
To doskonały przykład tego, jak skutecznie można manipulować percepcją klienta. Odpowiednio zaprojektowane opakowanie, kilka atrakcyjnie brzmiących haseł oraz kilka własnych znaków graficznych potrafią stworzyć wrażenie produktu premium, nawet jeśli jego parametry techniczne nie uzasadniają wysokiej ceny.
Jak kupować świadomie?
Czy zatem należy kupować wyłącznie produkty największych marek?
Niekoniecznie.
Znane marki często oferują wysoką jakość, jednak trzeba pamiętać, że znaczną część ceny stanowi marketing, reklama i rozpoznawalność logo. Zdarza się, że ponad połowa ceny produktu wynika właśnie z wartości marki, a nie z jakości użytych materiałów.
Co więcej, niektóre firmy po zdobyciu silnej pozycji rynkowej zaczynają stopniowo obniżać koszty produkcji, licząc na to, że lojalni klienci nie zauważą pogorszenia jakości.
Dlatego przed zakupem warto zwrócić uwagę na kilka podstawowych kwestii:
- jakość wykonania i wykończenia produktu
- rodzaj użytego materiału,
- naturalność i przyjemność w dotyku pochodzenie surowca
- autentyczność certyfikatów
- wiarygodność producenta
I przede wszystkim pamiętajmy o jednej zasadzie:
Prawdziwa jakość nie zna kompromisów.
Produkty wykonane z najlepszych materiałów są droższe, ponieważ sam surowiec kosztuje więcej. Nie płacimy za kolor, modne hasło reklamowe czy efektowne opakowanie. Płacimy za materiał, technologię wykonania i trwałość.
W świecie pełnym marketingowych sztuczek zdrowy rozsądek pozostaje najlepszym doradcą. Warto zadawać pytania, sprawdzać informacje i nie wierzyć bezkrytycznie w każdą obietnicę wydrukowaną na metce.
Bo choć reklama może sprzedać produkt tylko raz, to jakość zawsze obroni się sama.